[31] No pardon. Ileż można!

Wspomnienie gorsze niż ta temperatura na minusie. 

Sporo tego dnia zniosłem; słuchanie o walorach innych jest jednak dość wyczerpujące, a serce mam ruchliwe i szybko się męczy. Marco to jakiś cud natury był, gwiazda roku, level master, bo prócz tego, że był Włochem, to znał się wybitnie dobrze na gotowaniu i męskich sztuczkach. Całował jak Bogart, śpiewał jak Sinatra, a do tego był przystojny i dbał o siebie nad wyraz i ponad wszelką przyjętą normę.
Marco to, Marco tamto, Marco srarko, ale przy frazie: "Marco golił ciało na calutkiej powierzchni" zwyczajnie padłem b l a d y m, jak dzisiejszy śnieg, t r u p e m. 

No pardon. Ileż można!

FullSizeRender.jpg