[12] Domek z kart

Mądrzy mawiają, że początek, rozwinięcie i zakończenie to trzy jak święta trójca filary dobrej opowieści. Mówią też, że żeby dobrze pisać, trzeba tłusto żyć, jak na wiejskim masełku.

Początek:
Ja, kilka kart, ponad trzysta słów i spore chęci.

Rozwinięcie:
Na budowaniu, jak na pisaniu znam się jak nikt. Dosłownie. W życiu zbudowałem sobie jedynie prywatne, lokalne scenariusze. Żaden ze mnie bohater i nadal nie wiem, kim chciałbym być jak dorosnę. Za budowanie zabieram się zatem w dokładnie takiej jak piszę kolejności: Wydech, wdech, cisza i wstrzymanie rzęsy. Bo grunt to się dobrze przyłożyć, wtedy reszta jak życie układa się sama. A, że po drodze z milion razy pomylę znaczenia, pogubię litery, pozamieniam sensy? Dziś jest ten dzień gdy wszystko wali się we mnie jak domek z kart. Bo jeśli buduje się tak trudno jak się pisze to ja już nie chcę być więcej poetą. Jak słowo do słowa, tak karta do karty.

Zakończenie:
Mozolnie buduję swoje imperium.