[21] Salsa

Czwartek. Nowy dzień, a dla mnie jakby wciąż wczoraj. Jestem już niemal całkowicie przekonany, że wykończą mnie kiedyś na całość te przedłużające się daleko w noc kursy salsy. Szczególnie ta Nowa, która na nie od dwóch tygodni intensywnie uczęszcza. Takie mi zrobiła na dziś worki pod oczami, takie gwiazdy, że połowa mnie czuje się jak Latino, a połowa jak Amerykański.

A, że za doznania pikantnie się płaci, przepłacę Ją kiedyś i ja. Rozdwojeniem jaźni.